poniedziałek, 4 sierpnia 2014

#Stare #Długie #Omiłości


‘Kto wyobraża sobie, że wszystkie owoce dojrzewają w tym samym czasie co poziomki, nic nie wie o winogronach.’[Paracelsus]

O sztuce winogron.
Na podstawie „O sztuce miłości” Ericha Fromma (fragm.)


„Czy mogę poderwać Ci krzaczki?”
Zbieranie winogron to niekoniecznie łatwa sprawa. Jest kilka ważnych rzeczy, które trzeba posiadać(swoiste gadżety) oraz konieczne są pewne umiejętności. Te drugie można zdobyć po prostu poddając się wirowi pracy. Ach! Należy jeszcze pamiętać o kilku potrzebnych, wręcz koniecznych zwrotach/pojęciach, ale wszystko w swoim czasie… 
By dobrze pojąć sztukę winogron, najlepiej zaryzykować i wybrać się do Francji. Vendange, jak się okazało, to szkoła miłości. Wszelakiej. 
W pracę, jak to w pracę zawsze trzeba włożyć pewien wysiłek. Niezbędna jest także wiedza, czasem odpowiednie wykształcenie – trochę teorii. Można tego się nauczyć z książki albo podpatrując mistrza.
Tak też jest z winobraniem. Dobre buty, ubrania na cebulkę oraz rękawice okazują się bezcenne. Wiedza z zakresu obsługi sekatora/sierpka jest przymusowa. A zwroty typu: ‘wiadro’, ‘sekator’, ‘ca va?’i ‘wino’ (c’est ma faute!) mogą ułatwić życie wielu. 

A teraz! Skupienie i chęć podróży w… krzaczki miłości. 
Jak pięknie o miłości powiedział Fromm. Potraktował miłość jako sztukę.
I ma w stu procentach rację. Zapożyczam zatem cudowną jego myśl i piszę o miłości jako o sztuce winogron. Trochę już zaczęłam. A tak naprawdę to wszystko napisałam. A teraz wyjaśnię!
Na pierwszy ogień pójdzie ‘wysiłek’. Tak jak przy ośmiogodzinnym zrywaniu owoców doświadczasz bólu pleców, zawrotów głowy od ilości wypitego wina i bólu gardła od plotkowania (patrz ja), to podobnie w miłości konieczne jest włożenie siebie w jej istnienie. Siebie od tej strony całkowicie cielesnej i duchowej -  wygląd, czas, zaangażowanie, słowo, uszy i radość.
Kolejną, drugą sprawą są ‘umiejętności’. Czy każdy potrafi posługiwać się sekatorem? Na pewno sporo osób. A czy każdy potrafi zrywać winogrona przy użyciu sierpa? Tu na pewno statystyka okazałaby się gorsza. Ale! Po co żyją na świecie mistrzowie, pasjonaci i instruktorzy albo chociaż zwykli śmiertelnicy z odpowiednim doświadczeniem? Są po to, by od nich czerpać. By ich podglądać (ale z umiarem)! Sztukę warto podglądać - posiąść rozeznanie i wyrobić gust. Dowiedzieć się, czego w miłości nie wolno oraz tego, co jest w niej pożądane. A może czas dostrzec różnicę między sekatorem i sierpem? Między kobietą a mężczyzną? Między białym winem a różowym (z sokiem grejpfrutowym na przykład). Wreszcie między osamotnieniem i tęsknotą (głodem miłości), a faktycznym zauroczeniem!
Trzecią sprawą jest ‘coś’ koniecznego do osiągnięcia pełni i komfortu. Zajrzyj do słownika, kup sobie rozmówki i mów! Próbuj nawiązać kontakt po drugiej stronie krzaka. Niech twój rządek winogron nie będzie przeszkodą. Zaangażuj się maksymalnie! 

Połączmy nasze składniki, nazywając je roboczo: teoria, praktyka oraz zaangażowanie.
Trzy najistotniejsze kwestie, aby móc zasmakować w winogronach. 
Możne rozsądniejsze jest napisać: poznaj siebie lub pokochaj siebie. 
Może!? Tylko czy my przypadkiem, o tym nie wiemy? Szanujemy siebie
i zaczynamy szukać kogoś.
Wbrew zwyczajowemu myśleniu, to nie zdobycie ‘obiektu miłości’ jest kłopotliwe i przeważające na naszym szczęściu.
W porównaniu z wyżej opisanymi elementami, etap poszukiwania jest wyłącznie formalnością, zaś gdy się to uda, rozpoczynamy prawdziwe obcowanie ze sztuką. Szlifowanie talentu. Uczymy się kochać.
  
No dobra, a ktoś zapyta, po czym poznam, że już jestem miss/missterem winobrania? Że to już niby kochanie?
Odpowiedź pojawi się w momencie powstania wzajemności. Czyli kochasz
i dajesz siebie pokochać.
Jesteś w stanie wykrzyczeć: jestem kochany, ponieważ kocham!
Lub jak wolisz, możesz wyszeptać: potrzebuję cię, ponieważ cię kocham.
Czujesz? To smak dojrzałych winogron. Ale uważaj… jeśli zaczniesz zbyt wcześnie zbiory mogą okazać się ubogie wręcz liche. Pojawi się bolesny smak a la octu. Tu wyjaśnię myśl, by nie dopuścić do przeoczenia ważnej kwestii bądź jakiejś nadinterpretacji. Łatwo jest pomylić ‘nareszcie zakochanie’ z ‘już miłością’. Kwaśne winogrona to niedojrzałe winogrona, a nie wyjątkowy gatunek. Więc zakochanie jest zawsze czymś innym niż stan kochania.

Czy wyobrażasz sobie zbieranie winogron bez poruszania się? 
Jeśli tak, to koniecznie jedź do tej Francji… a jeżeli nie, to wiedz, że to jest właśnie napędzający czynnik miłości. A konkretnie czynne(!) przenikanie drugiej osoby. 
Sztuka wymaga wysiłku, zaangażowania, dokształcenia, dostrzeżenia i refleksji.
Sztuka winogron ma podobnie..tylko tu nie musisz posiadać konkretnego i odkrytego w sobie talentu.
Talent potencjalnie w tobie tkwi.

Sztuka winogron, czyli miłość,
zgodnie ze swoją naturą,
nie chce być kiczem
– pragnie słodyczy zaraz pod skórką.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz